menu

Tajemnice Ewangelii

(w świetle ridingów Edgara Caycego)

Biblia zwana Pismem Świętym z racji zawarcia w niej słowa Bożego, jest najbardziej powszechnie znaną księgą na świecie. Jest również przedmiotem zaciekłych sporów, które doprowadziły do schizmy w kościele i licznych, okrutnych wojen religijnych. Walczono, a nawet ciągle jeszcze walczy się, o uznanie własnej interpretacji słowa Bożego, ale tak naprawdę paradoks tego nieszczęścia polega na tym, że gdyby właściwie rozumiano Pismo Święte, to nie byłoby żadnych wojen na świecie, a ludzie współpracując ze sobą cieszyliby się wszechobecną zgodą, poszanowaniem, radością i miłością.

Edgar Cayce przekonany był o wielkiej wartości Pisma Świętego. Codziennie czytał kilka rozdziałów, i tak jak to sobie postanowił, przeczytał Biblię tyle razy i lat żył. Dzięki jago zainteresowaniu Pismem Świętym otrzymaliśmy w ridingach mnóstwo objaśnień, które przybliżają nas do prawdy i zrozumienia treści Pisma. Wiele z tych zaskakujących czasem, aczkolwiek bezcennych informacji, odnosi się do Nowego Testamentu.

* * *

Narodziny Jezusa

Dzisiaj już wiemy, że Jezus od chwili swego narodzenia otoczony był troskliwą opieką bractwa Esseńczyków, którego główną siedzibą był klasztor na górze Karmel. Maryja, córka Anny, była jedną z dwunastu wychowanek, przygotowywanych przez starszyznę do wybrania jednej z nich przez Ducha Świętego. W chwili poczęcia Maryja miała 16 lat, natomiast Józef był od niej 20 lat starszy.

Podróż ciężarnej Maryi do Betlejem odbyła się pod ochroną Esseńczyków. Karczmarz o imieniu Apsafar był Esseńczykiem i został uprzedzony o przybyciu podróżnych wraz z Maryją i Józefem. Jednak z powodu najazdu na Betlejem ogromnej ilości ludzi podlegających powszechnemu spisowi, karczma wypełniła się po brzegi pijaną zgrają klnących, rozhukanych Żydów. W tej sytuacji Apsafar zdał sobie sprawę, że w żadnym przypadku nie jest to odpowiednie miejsce na nocleg dla subtelnej, delikatnej Maryi, która w dodatku mogła wymagać szczególnej opieki przy porodzie. Dlatego polecił żonie Sodaphe przygotować gdzieś w odosobnieniu odpowiednie miejsce. Akurat w tych okolicznościach, tym najbardziej przydatnym miejscem okazała się być stojąca na uboczu, opuszczona stajenka. Toteż, kiedy karczmarz nie przyjął ich do karczmy, nie zrobił tego ze złej woli, lecz wbrew mniemaniu, zaopiekował się nimi.

Trzy dni w świątyni

Rażącym nieporozumieniem jest odnoszenie wrażenia, jakoby w czasie święta Paschy rodzice Jezusa zapomnieli o swoim dziecku, i udali się w powrotną drogę z Jerozolimy bez niego. Cayce wyjaśnia, że w owym czasie Jezus mając dwanaście lat, zgodnie z przyjętym zwyczajem, zgłosił się do egzaminu ze znajomości Pisma przed komisję świątynną. Wielu było chętnych młodzieńców i długa kolejka oczekujących, uzgodniono więc z rodzicami, że niezwłocznie po zdaniu egzaminu, Jezus wraz ze swoją opiekunką Josie, dołączą do nich w umówionym miejscu na trasie. Tymczasem, niespodziewanie Jezus sprowokował uczonych do dyskusji nad wybranymi cytatami z Pisma. Dyskusja była tak bardzo pasjonująca dla zebranych i kłopotliwa dla uczonych w Piśmie, że przeciągła się aż do trzech dni, do czasu, kiedy to rodzice zaniepokojeni tak długą nieobecnością Jezusa z Josie, zawrócili w drodze i odnaleźli go w świątyni, ciągle jeszcze dyskutującego ze znawcami Pisma. To wyprzedzające udanie się przez Maryję w powrotną drogę uzasadnione było tym, że w owym czasie Maryja była już w zaawansowanej ciąży z drugim dzieckiem i potrzebowała w drodze więcej odpoczynku. Dlatego zdecydowano, że lepiej będzie jak uda się z Józefem wcześniej, a Jezus wraz z Josie dołączą do nich niebawem.

Rodzeństwo Jezusa

Cayce przekazał w ridingach, że kiedy po dziesięciu latach, kiedy Jezus osiągnął już samodzielność, Maryja wraz z Józefem zdecydowali się dać życie następnym dzieciom. Tak więc młodszym bratem Jezusa był Jakub, siostrą Ruth, a najmłodszym z nich był Juda. W Ewangelii odnajdujemy cały szereg wersetów odnoszących się do rodzeństwie Jezusa, nie ma natomiast ani jednej wzmianki jakoby w ogóle miał ich nie mieć.

A oto kilka przykładów.

A gdy Józef obudził się ze snu, uczynił tak jak mu rozkazał anioł Pański i przyjął żonę swoją. Ale nie obcował z nią, dopóki nie powiła mu syna, i nadał mu imię Jezus.

(Mat. 1;24)

A gdy jeszcze mówił do tłumów, oto matka i bracia jego stanęli na dworze chcąc z nim mówić.

(Mat. 12;46)

Wtedy przyszli matka i bracia jego, a stojąc przed domem, posłali po niego i kazali go zawołać.

(Mar. 3;31)

I przyszli do niego matka z braćmi jego, ale nie mogli dotrzeć do niego z powodu tłumu.

(Łuk. 8;19)

A gdy tam przyszli udali się na piętro, gdzie się zatrzymali: Piotr i Jan, i Jakub i Andrzej, Filip i Tomasz, Bartłomiej i Mateusz, Jakub Alfeuszowy, Szymon Zelota, Juda Jakubowy. Ci wszyscy trwali jednomyślnie na modlitwie wraz z niewiastami i z Maryją, matką Jezusa, i z braćmi jego.

(Dz.Ap. 1;13)

Reinkarnacja

Zdaniem Caycego w początkowym okresie chrześcijanie uznawali reinkarnację człowieka za coś zupełnie naturalnego. Dopiero w roku 325 na Soborze w Nicei zdecydowano, że wiara w reinkarnację jest sprzeczna z nauką Kościoła, a później jeszcze wielokrotnie Kościół potępił teorię transmigracji dusz i reinkarnacji, uznając je za niezgodne z wiarą chrześcijańską. Można wymienić tu np. Edykt Justyniański z 543 r., odczytany na Synodzie w Konstantynopolu, a następnie przytoczony na drugim Soborze w Lyonie w 1274 r. i we Florencji w 1439 r.

Tymczasem cały sens nauki Jezusa polega na tym, by naśladując go i spełniając wolę Boga Ojca, przejść od śmierci (czyli kolejnych inkarnacji), do życia (to jest przejść do życia wiecznego, uwolnić się od śmierci, zmartwychwstać).

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto słuch słowa mego i wierzy temu, który mnie posłał, ma żywot wieczny, i nie stanie przed sądem lecz przeszedł z śmierci do żywota.

(Jan 5;24)

W Ewangelii mamy mnóstwo na to dowodów. Weźmy na przykład Ewangelię św. Jana R.6:

Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieli żywota w sobie. Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, ten ma żywot wieczny, Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Albowiem ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, we mnie mieszka, a Ja w nim. Jak mnie posłał Ojciec, który żyje, a ja przez Ojca żyję, tak i ten co mnie spożywa, żyć będzie przeze mnie. Taki jest chleb, który z nieba zstąpił, nie taki, jaki jedli ojcowie i poumierali, kto spożywa ten chleb żyć będzie na wieki.

Wielu z pośród tych, którzy go słyszeli zdumieli się na te słowa myśląc: „czy on chce, aby jego ciało jeść?”. Wówczas Jezus powiedział: „Duch ożywia, ciało nic nie pomaga. Słowa, które powiedziałem do was są duchem i żywotem. Lecz są pośród was tacy, którzy nie wierzą”.

Kluczem w tej nauce jest zdanie wypowiedziane przez Jezusa: „Słowa, które powiedziałem do was są duchem i żywotem”. Jezus lubił dla wyrazistości myśli posługiwać się ostrymi, jaskrawymi porównaniami. Oczywiście w tym przypadku nie chodziło o to, aby dosłownie spożywać jego ciało czy pić jego krew, ale o to, by czerpać z jego ofiary, którą złożył z siebie na odkupienie świata, bo jest On drogą, prawdą i życiem (życiem wiecznym). Kto w niego wierzy i postępuje jak On przykazał, spożywa pokarm życia wiecznego, nie ten, który jedli ich ojcowie na pustyni i poumierali (czyli nie był to pokarm życia wiecznego, lecz taki po którym trzeba się ponownie narodzić).

Mamy też drugi tajemny aspekt ofiary Jezusa mający swój początek podczas ostatniej wieczerzy, kiedy to Jezus „wziąwszy chleb i podziękowawszy, łamał i dawał im mówiąc: to jest ciało moje, które za was daję, to czyńcie na pamiątkę moją. Podobnie i kielich, gdy było po wieczerzy mówiąc: Ten kielich to nowe przymierze we krwi mojej, która się za was wylewa.” (Łuk. 22;19) Uroczysty akt konsekracji chleba w czasie mszy świętej sprawia, że chleb w postaci komunii przestaje już być zwykłym chlebem, lecz przyobleka się w duchowe cechy Chrystusa Zwycięzcy. Taka komunia przyjęta godnie, w stanie łaski, do serca, z wdzięcznością i szacunkiem, dodaje duchowi człowieka cech ducha Chrystusa Pana.

Nawiązując jeszcze do reinkarnacji, to kiedy zapytano Caycego, gdzie w Biblii jest mowa o reinkarnacji, wskazał na cały szereg wersetów z których szczególnie wyrazisty jest werset z Ewangelii św. Mateusza. Opisuje zdarzenie jakie miało miejsce po przemienieniu Jezusa na górze Tabor: „A gdy schodzili z góry, przykazał im Jezus mówiąc: Nikomu nie mówcie o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zostanie wskrzeszony z martwych. I pytali go uczniowie mówiąc: Czemu więc uczeni w piśmie powiadają, że wpierw ma przyjść Eliasz? A On odpowiadając, rzekł: Eliasz przyjdzie i wszystko odnowi. Lecz powiadam wam, że Eliasz już przyszedł i nie poznali go, ale zrobili z nim, co chcieli. Tak i Syn Człowieczy ucierpi od nich. Wtedy zrozumieli uczniowie, że mówił do nich o Janie Chrzcicielu”.

Ktoś mógł by zapytać: Dlaczego w takim razie, kiedy pytano Jana Chrzciciela czy jest Eliaszem albo innym prorokiem , to tego nie potwierdził? I słusznie postąpił, bo Eliaszem to był kilkaset lat wcześniej, a jeszcze wcześniej kimś innym, natomiast tym razem, tak jak powiedział: „Głosem wołającego na pustyni; Gotujcie drogę Pańską, prostujcie ścieżki jego”.

Pierwej niż Abraham Jam jest

Abraham, ojciec wasz, cieszył się, że miał oglądać dzień mój, i oglądał, i radował się. Wtedy Żydzi rzekli do niego: Pięćdziesięciu lat jeszcze nie masz, a Abrahama widziałeś? Odpowiedział im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, pierwej niż Abraham był, Jam jest. Wtedy porwali kamienie, aby rzucić na niego, lecz Jezus ukrył się, i wyszedł ze świątyni.

(Jan 8;56-59)

Zupełnie nieznane jest zagadnienie wcześniejszych pobytów Jezusa na Ziemi. Edgar Cayce powiedział, że Jezus niemal od samego początku dziejów ludzkości starał się naprowadzić ludzi na właściwą drogę postępowania i w sumie był na Ziemi trzydzieści trzy razy, z tego jest znanych nam około dziesięciu wcześniejszych wcieleń Jezusa. Z pewnością stwierdzenie o wcześniejszych pobytach Jezusa jest zaskakujące, ale w Ewangelii znajdują się wersety, które potwierdzają ten fakt.

Weźmy na przykład:

Jeruzalem, Jeruzalem, które zabijasz proroków i kamieniujesz tych, którzy do ciebie byli posłani, ileż to razy chciałem zgromadzić dzieci twoje, jak kokosz zgromadza pisklęta swoje pod skrzydła, a nie chcieliście! Oto wam dom wasz pusty zostanie. Albowiem powiadam wam: nie ujrzycie mnie odtąd, aż powiecie: Błogosławiony, który przychodzi w imieniu Pańskim.

(Mat. 23;37-39)

Następna wzmianka w Ewangelii:

A gdy się zeszli faryzeusze, zapytał ich Jezus, mówiąc: Co sądzicie o Chrystusie? Czyim jest synem? Mówią mu: Dawidowym. Rzecze im: Jakże więc Dawid w natchnieniu Ducha nazywa go Panem, gdy mówi: Rzekł Pan Panu memu: Siądź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjaciół twoich pod nogi twoje. Jeśli więc Dawid nazywa go Panem, jakże więc może być synem jego? I nikt nie mógł odpowiedzieć mu ani słowa, ani też już nikt od owego dnia nie odważył się go pytać.

(Mat. 22:41-46)

Natomiast Ewangelia św. Jana (21;25) kończy się wyjątkowo zdumiewającym stwierdzeniem:

Wiele też innych rzeczy dokonał Jezus, które gdyby miałyby być spisane jedna po drugiej, mniemam, że i cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by należało napisać.

Jednym z pierwszych wcieleń Jezusa był Melchizedek, arcykapłan, bez ojca, bez matki, nie znający śmierci. W Biblii porównuje się Jezusa do Melchizedeka – List do Hebrajczyków: Chrystus kapłan na wieki na wzór Melchizedeka. Następnie Psalm 110: Tyś kapłan na wieki na wzór Melchizedeka. Do mało znanych wcieleń Jezusa, zalicza się też potężny kapłan zachodniego Iranu Zend. Jego synem był Zoroaster, który był również obdarzony nadzwyczajnymi mocami, miał wielu zwolenników i rozpropagował religię znaną jako Zoroastryzm. Pięknym i dobrze nam znanym wcześniejszym wcieleniem Jezusa był też Józef, ulubiony syn Jakuba, sprzedany przez swych braci do niewoli w Egipcie. Z niewolnika, dzięki swym zdolnością i posłuszeństwu Bogu, Józef Hebrajczyk ,stał się głównym zarządcą gospodarczym Egiptu, drugą osobistością po faraonie.

Cierpienie w ogrojcu zwanym Getsemani

Słyszy się czasem, jak ktoś mówi, że Jezus był tak zatrwożony męką, którą miał niebawem doznać, iż ze strachu modląc się w ogrojcu, pot, który na nim wystąpił był jak krople krwi. Nic bardziej błędnego. Jezus Zwycięzca był od dawna przygotowany na tego rodzaju śmierć i wcale się jej nie obawiał. Cierpienie, które przeżywał w ogrojcu nie było cierpieniem fizycznym. Natomiast przeżywał głęboki duchowy ból, z powodu przygniatających go obrzydliwości ludzkich grzechów, które zaatakowały go potwornymi wizjami. Tylko Jezus nadludzkim wysiłkiem był w stanie dać odpór nawałnicy szatańskiego zła i wzbudzić energię, która w przyszłości mogła utorować drogę dla ludzi pragnących uwolnić się od wszelkich zdeprawowanych pokus. Dlatego Bóg dopuścił, by Jezus, który był bez grzechu, stoczył zwycięską walkę z największym złem na ziemi, to jest potwornościami, których dopuszcza się zwyrodniała część rodzaju ludzkiego.

Zdrada Judasza

Judasz był bodaj najbardziej inteligentnym z uczniów Jezusa. Ponad dwa lata zgłębiał nauki swego Mistrza, podziwiał go i był nim zachwycony. Poznał jego ogromną moc, kiedy chodził po wodzie, karmił tysiące zebranych dzieląc pięć chlebów i dwie ryby, przeszedł swobodnie przez rozwścieczony tłum, który chciał go zrzucić z góry, kilkoma słowami uciszył szalejącą burzę na jeziorze. Jedynym, największym jego pragnieniem było, by Jezus został królem Izraela i uwolnił naród żydowski od rzymskiej okupacji. Już był prawie pewny, że spełni się jego marzenie, kiedy podczas Paschy, tłumy wiwatowały na cześć wjeżdżającego do Jerozolimy Jezusa pragnąc ogłosić go królem. Niestety i tym razem Jezus jeszcze się na to nie zdecydował. Wówczas Judasz nabrał przekonania, że kiedy życie Jezusa będzie zagrożone, wówczas uniesiony gniewem użyje swej mocy i w oka mgnieniu rozprawi się z bandą okupantów. Co więcej Judasz dobrze znał Jezusa i wiedział, że nie jest dla niego żadnym problemem poznanie jego myśli. Toteż, kiedy w czasie wieczerzy paschalnej, kiedy Jezus powiedział do niego „czyń zaraz, co masz czynić”, a chwilę później, że „dwa miecze wystarczą”, nabrał całkowitej pewności, że postępuje właściwie i Jezus znając jego myśli gotowy jest do podjęcia walki.

Niestety dla niego, jak się później przekonał, myślał po ludzku, natomiast Jezus ponad wszystko inne przedkładał sprawy Boże. A Bóg nie odpowiada agresją na agresję, a mimo to zwycięża. Toteż Jezus stał się Chrystusem Zwycięzcą, a zszokowany Judasz nie był w stanie pojąć, jak to możliwe, by Syn Boży obdarzony tak potężną mocą, dał się sponiewierać podłym żołdakom. Jedyną dla niego ucieczką przed bólem i rozpaczą, które go ogarnęły, było targnięcie się na swoje życie.

Duch, dusza, ciało

Wbrew powszechnemu mniemaniu człowiek to nie tylko ciało i dusza, lecz duch, dusza i ciało. Potwierdzenie tego faktu znajdujemy również w Ewangelii, kiedy uradowana Matka Boska spotykając się w Ain Karin ze swoją krewną Elżbietą, wypowiedziała następujące zdanie:

Wielbi dusza moja Pana, i rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim.

(Łuk. 1;47)

Duch człowieka pochodzi od Boga Ojca i jest z niego utworzony, dlatego jesteśmy dziećmi Boga. Atrybutami ducha są: wolna wola i umysł. Wolna wola została udzielona człowiekowi, aby mógł się określić, jako indywidualna jednostka, a w zamiarze Boga, aby radować jego serce. Umysł człowieka powinien być jasny i czysty. Zanieczyszczenie umysłu przez człowieka niskimi wibracjami ohydnych myśli, doprowadza do upadku duchowego, zezwierzęcenia, a wówczas taki człowiek staje się nawet gorszy od zwierzęcia.

Dusza jest kształtowana przez człowieka i jest siedzibą czystych szlachetnych emocji oraz emocji powstałych z niskich, niegodnych pobudek. Zadaniem człowieka jest rozwinięcie w sobie tych pięknych szlachetnych uczuć (delikatność, empatia, współczucie, wrażliwość na piękno itd.) oraz opanowanie siłą swej woli, emocji, które nie są godne dziecka bożego (złość, nienawiść, strach, zazdrość, lenistwo, uległość nałogom, jak palenie papierosów, upijanie się itd.). Opanowanie tych słabości i ułomności znakomicie wzmacnia siłę woli, stanowi o jego wartości i czyni człowieka wolnym.

Świątynia Boga

Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeśli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg, świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście.

(1Kor. 3; 16-17)

Duch Boży jest święty , mieszka w nas i jest dawcą życia. Obecność świętego Ducha w człowieku sprawia, iż ciało człowieka stało się świątynią Boga, i dlatego wymaga stosownego poszanowania. Kto nie szanuje tej świątyni nie szanuje też Boga Ojca, który jest jej twórcą i przebywa w niej. A przebywa w miejscu świętym, którego symbolem jest świątynia Salomona, a w niej miejsce „święte świętych”, gdzie spoczywała Arka Przymierza.

Fundamentem świątyni człowieka jest Chrystus, który jest jedyną gwarancją wzniesienia solidnej i pięknej świątynnej budowli:

Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój stawia na skale. I spadł deszcz ulewny, i wezbrały rzeki, i powstały wiatry, i uderzyły na ów dom, ale on nie runął , gdyż był zbudowany na opoce. A każdy, kto słucha tych słów moich, lecz nie wykonuje ich, porównany będzie do męża głupiego, który zbudował swój dom na piasku. I spadł deszcz ulewny, i wezbrały rzeki, i powstały wiatry, i uderzyły na ów dom, i runął, a upadek jego był wielki.

(Mat. 7; 24-27)

Bóg Ojciec swoją obecnością nadał świątyni świętość, Jezus Chrystus daje gwarancję solidnego jej oparcia, natomiast wygląd świątyni, wielkość, wystrój, zależą już od każdego z nas. Stąd te rzucające się w oczy różnice pomiędzy ludźmi, a Bóg widzi znacznie więcej, gdyż nie ocenia wyglądu, pochodzenia czy inteligencji lecz to, co jest w sercu człowieka.

Toteż wznoszenie tej budowli nie może być lekkomyślne, beztroskie, niedbałe, gdyż jest to budowla świątynna i musi spełniać wymagane warunki, którymi są: poszanowanie Boga, miłość, dobroć, piękno, harmonia. Kto tych warunków nie dochowa, a nosi w sobie zazdrość, pychę, rozsiewa strach, złość i nienawiść, działa destrukcyjnie na bliźnich i popada w konflikt z Bogiem Ojcem, który jest Miłością.

Przed konsekwencjami takiego postępowania przestrzega św. Paweł w 1 liście do Koryntian: „Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg, świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście.” A o tym, jak w tym przypadku może postąpić Bóg mówi Jezus Chrystus:

Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle.

(Mat.10;28)

Modlitwa Jezusa

Bóg jest Miłością, Jezus jest Miłością. Jezus, tak jak i Bóg, zatroskany jest losem człowieka. Jezus na chwilę przed złożeniem swego życia na odkupienie i zbawienie ludzi, modlił się w obecności apostołów tymi słowami:

Jak mnie posłałeś na świat, tak i Ja posłałem ich na świat, i za nich poświęcam siebie samego, aby i oni byli poświęceni w prawdzie. A nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy przez ich słowo uwierzą we mnie. Aby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze, we mnie, a Ja w tobie, aby i oni w nas jedno byli, aby świat uwierzył, że Ty mnie posłałeś. A ja dałem im chwałę, którą mi dałeś, aby byli jedno, jak my jedno jesteśmy. Ja w nich, a Ty we mnie, aby byli doskonali w jedności, żeby świat poznał, żeś Ty mnie posłał, i żeś Ty ich umiłował, jak mnie umiłowałeś.

(Jan 17;18-23)

Pragnieniem Jezusa jest abyśmy byli jedno, jednością w duchu. Czy taka jedność z Bogiem Ojcem jest możliwa? Oczywiście, że tak, ale z pomocą Jezusa Chrystusa.

Ja jestem droga, prawda i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie.

(Jan 14;6)

Swoją jedność z Bogiem Ojcem Jezus podkreślał wielokrotnie:

Ja i Ojciec jedno jesteśmy.

(Jan 10;30)

We mnie jest Ojciec, a Ja w Ojcu.

(Jan 10;38)

Czy nie wierzysz, że jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie?

(Jan 14;10)

Jezus nasłuchuje w swoim wnętrzu Ojca i czyni to co mu Ojciec powie:

Nie mogę sam z siebie nic uczynić, jak słyszę tak sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy, bo staram się pełnić nie moją wolę, lecz tego, który mnie posłał” (Jan 5;30), „Czy nie wierzysz, że jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie? Słowa, które do was mówię, nie od siebie mówię, ale Ojciec, który jest we mnie, wykonuje dzieła swoje.

(Jan 14;10)

Jezus, jako syn Boga, jest Chrystusem. Dzięki zjednoczeniu z Bogiem Ojcem stał się Chrystusem Bogiem. Każdy z nas jest dzieckiem bożym i jako taki jest również Chrystusem, Chrystusem człowiekiem. Jezus, jako nasz Starszy Brat, wskazuje nam drogę umożliwiającą zjednoczenie z nim. Jednocząc się z Chrystusem Bogiem, jednoczymy się również z Bogiem Ojcem, co jest najwyższym celem i osiągnięciem człowieka. Człowiek Chrystus zjednoczony z Chrystusem Bogiem może tak, jak to czynił Jezus Chrystus; chodzić po wodzie, pomnażać pokarm, uzdrawiać chorych i czynić jeszcze wiele innych rzeczy. Kto tego dokona, zostaje wspaniale nagrodzony:

Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto wierzy we mnie, ten także dokonywać będzie uczynków, które ja czynię, i większe nad te czynić będzie, bo ja idę do Ojca, i o cokolwiek prosić będziecie w imieniu moim, to uczynię, aby Ojciec był uwielbiony w Synu. Jeśli o co prosić będziecie w imieniu moim, spełnię to.

(Jan 14;12-14)

Jerzy M. Łatak